piątek, 19 września 2014

Faktoria, Uncle Helmut (Hefeweizen & American Hops)





Faktoria/Zodiak, Uncle Helmut Hefeweizen & American Hops [a.4.8%;e.12.1*BLG;15IBU]

"Wujek Helmut dobrze znosi towarzystwo: Pieczonych/smażonych ryb, lekkich sałatek (szczególnie tych z dressingiem vinegrette), białych kiełbas, pieczarek, sera mozarella, tortilli, sosu guacamole, kurczaka oraz Ciotki Grety."

Słody: pilzneński, pszeniczny, monachijski
Chmiele: Northern Brewer, Centennial, Citra
Drożdże: WB-06

Aparycja: jasno-złoty wchodzący w słomkę, średnio mętny, opalizujący na zielonkawo [5]

Piana: niska, drobnoziarnista, dosyć szybko opada, pozostała firanka też zaraz dziurawieje [2.5]

Zapach: niewyraźny ale całkiem przyjemny chlebowo-pszeniczno-drożdżowy z wyraźnymi bananami i goździkami, czuć skórki cytrusów i ziołowo-żywiczno-cytrusowy, subtelny aromat chmielu [3]

Smak: pszeniczno-drożdżowo-mleczny, banany i goździki daleko w tle, bardziej czuć chmiel, a przede wszystkim kwaskową Citrę chociaż aromat też nie jest aż tak wyraźny, po prostu piwo dosyć cienkie [3]

Treściwość: niska;

Nasycenie: średnie, za niskie jak na pszeniczniaka, chociaż trochę szczypie w język [3]

Opakowanie: frontowa etykieta pomarszczona ale całkiem fajna - prosta tabelka z czarno-białym portretem kolesia z kuflem piwa na tle amerykańskiej flagi (jestem ignorantem i nie chce mi się szukać czy to jakiś prezydent USA), kapsel czarny [4]

Uwarzone przez: Browar Faktoria
Uwarzone w: P.P.H.U. JAMARD Marianna Kacprzak (Zodiak), 62-650 Kłodawa Bierzwienna, Dł Kolonia 104A
Dystrybucja: Filip Merynos Sp.z.o.o.
Zakupione w: chyba Piwosz na Płowieckiej (Warszawa)
Degustowane: 19.09.2014r. ok. godz. 15:30 w Haarlemie
Data ważności: 03.09.2014r.
Soundtrack: "UFO I" by UFO (1970)

Gościszewo, Bock Hallertau Cascade






Gościszewo, Bock Hallertau Cascade [a.6.3%;16*BLG;45IBU]

Single hop Hallertau Cascade.

Żadnego wina, czy alkoholu nie stwierdzam (jak większość, na browar.biz) ale to może dzięki temu, że piwo jest trochę po po terminie, jest bardziej ułożone.

Aparycja: miedziano-brązowo-bursztynowy, ciemny, mętny [4.5]

Piana: beżowo-kremowa, drobnoziarnista, niezbyt wysoka i trochę za szybko opada, po paru minutach zostaje tylko cienki kożuch, do połowy degustacji nie zostaje nic [2.5]

Zapach: z początku mocno rodzynkowo-karmelowo-śliwkowy, przy nalewaniu trochę warzywny, potem intensywnie chlebowo-drożdżowy, sporo w tym rosnącego ciasta na chleb jak i ciasta drożdżowego z rodzynkami z przypieczoną skórką, na drugim planie orzechy, czekolada i nuty ciemnosłodowe, gdzieś w oddali leciutki chmiel, gdzieś w tle czuć jakąś dynię czy coś w tym stylu; zapach zapowiada bardzo treściwe piwo [4]

Smak: rządzi słód, chleb, karmel, rosnące ciasto i suszone owoce, dalej paloność, przypieczona skórka chleba, czekolada, a nawet i nieco kawy, niedużo w tym jednak słodyczy, mimo tej całej słodowości piwo jest w miarę wytrawne, w smaku nie jest aż tak treściwe jak sugerował zapach mimo iż w konsystencji wydaje się być dosyć gęste, chmiel niestety słabo wyczuwalny, goryczka dosyć mocna ale głównie palona, w tle migdały [4]

Nasycenie: średnioniskie, odpowiednie chociaż pod koniec zaczyna brakować [4]

Opakowanie: flaszka a'la NRW, kapsel firmowy, etykieta toffee-brązowa, mało sexy ale też nie brzydka specjalnie [3.5]

Producent: Browar Gościszewo S.C. Stanisław Czarnecki, Chrystian Czarnecki, Gościszewo 11, 82-400 Sztum; www.piwo-pomorskie.pl
Zakupione w: Outlet Piwny w Radości albo Piwosz na Płowieckiej (Warszawa)
Degustowane: 19.09.2014r. ok. godz. 14:30 w Haarlemie
Data ważności: 1 IX 2014
Soundtrack: "Fragile" by Yes (1971)

Wąsosz, Terrence American India Pale Ale




Wąsosz, Terrence American India Pale Ale [a.6%;e.15*Blg;55IBU]

"Terrence, piwo w stylu AIPA, które rzuci Cię na łopatki aromatem i smakiem amerykańskiego chmielu. Przyjemna, grejpfrutowa goryczka i potężny aromat odmian Citra® i Amarillo®."

Słody: pilzneński, monachijski, pszeniczny, Cararoma®
Chmiele: Citra®, Amarillo®, Tomahawk
Drożdże: Safale US-05

Aparycja: ciemno-złote, lekko mętne [5]

Piana: lekko przybrudzona i polakierowana biel, piana błyszczy się jak ta na piwach z BrewDoga, jest drobnoziarnista ale dosyć niska, bo gazu za mało, opada za to w miarę wolno [4]

Zapach: jeśli już można tak powiedzieć, typowa dla polskich IPA's słodka, biszkoptowo-karmelowo-krówkowa podstawa z lekkim ale bardzo przyjemnym aromatem chmielu zdominowanym przez słodkie owoce tropikalne (melon miodowy, curuba i dojrzałe mango) i soczyste cytrusy, jest też nieco ziarna i cukru kandyzowanego w tle, a po ogrzaniu mam wrażenie jakiegoś nieuchwytnego echa białego wina powracającego przy każdym lyku, zapach zapowiada wyitnie pijalne piwo z dobrą goryczką [4]

Smak: z początku słodkie, karmelowo-toffee-biszkoptowe, nawet cukrowe (jak Kormoran AIPA i Ciechan GP), wchodzą od razu tropiki, potem cytrusy ale goryczka leciutka, chociaż wydaje się, że będzie narastała... no może i jest te 55IBU, trochę ślamazarna ta goryczka, wchodzi z opóźnieniem i długo zalega ale w końcu okazuje się być silna; w posmaku zostaje przyjemne ziarno, gdzieś w tle przewija się rozpuszczalnik [4]

Nasycenie: trochę za niskie, średnie, pianie nie pomaga [3]

Opakowanie: proste ale w miarę eleganckie mało polskie (nie mylić z małopolskiem), fajny srebrny wąs, kapsel goły, flaszka bezzwrotna [4]

Producent: Browary Regionalne Wąsosz, Wąsosz 95 42-274 Konopiska Polska
Zakupione w: chyba w Outlecie Piwnym w Radości
Degustowane: 10.09.2014r. ok. godz. 18:45 w Haarlemie
Data ważności: 13.05.15
Soundtrack: "Kansas City" by B.B. King (1972)

Doctor Brew, American Witbier





Doctor Brew/Bartek, American Witbier [a.4.8%;e.11%wag.;33IBU]

"Suszona, gorzka skórka świeżo zebranych pomarańczy. Indyjska kolendra zmielona w moździerzu tuż przed samym wsypaniem do kadzi. Najwyższej jakości słody i płatki polskich zbóż. Chmiele tak pachnące, że wszyscy we wsi już wiedzą co się święci. W tej kuchni każdy składnik musi być pyszny sam w sobie, aby piwo które trzymasz w ręce pozwalało się cieszyć najwyższej jakości smakiem i aromatem. Orzeźwia, gasi pragnienie, zwiększa pragnienie."

Słody: pszeniczny, pilzneński, płatki owsiane, płatki pszeniczne
Chmiele: Mosaic, Amarillo, Cascade
Dodatki: Curacao, Kolendra indyjska, skórka słodkiej pomarańczy

Niepasteryzowane, niefiltrowane.

Aparycja: jasno-złote, lekko mętne, może trochę ciemne jak na wita [4]

Piana: drobnoziarnista, bardzo wysoka, luźna i sztywna ale trochę za szybko opada, bąbelki utrzymują jeszcze prawie do końca pierścień i buzujące wysepki na środku [3]

Zapach: kwaskowy, intensywnie chmielowy, cytrusowo-leśny z jakimiś tropikami (marakuja i curuba) i nutą świeżego imbiru, lekko drożdżowy, w podstawie wyraźnie czuć owsiano-pszeniczny fundament, kolendra i skórki pomarańczy wkomponowane w tło, jest balans pomiędzy słodowością, a bardzo silnym jak na pszenicę chmielem [4.5]

Smak: wyraźnie kolendrowy, aromat kolendry jest nawet silniejszy od cytrusowo-leśno-tropikalnego aromatu chmielu ale goryczka wchodząca od razu po przełknięciu robi swoje w tak lekkim piwie, skórki pomarańczy też są dużo wyraźniejsze niż w zapachu, za to owsiano-pszeniczny element jest dużo mniej obecny ale nadal jakieś ziarnisto-słodowe nuty są, szczególnie w posmaku zostaje ziarno i chleb; wit w takim wydaniu podoba mi się o wiele bardziej [4.5]

Treściwość: niska ale za to piwo świetnie orzeźwia;

Nasycenie: bardzo wysokie, lubię wysokie ale tu trochę przegięto z nagazowaniem, przeszkadza w degustacji [3]

Opakowanie: bezzwrotna flaszka 0.5l, etykieta czarna, minimalistyczna i mimo iż minimalistą nie jestem, bardzo trafia w mój gust... nie licząc faktu, że się jej odmoczyć nie da, bo to coś podobnego do tych z amsterdamskiego De Praela, na prawym skrzydle pełniącym rolę kontry znalazło się miejsce na "morskie opowieści" i ikonki z parametrami, kapsel niestety czarny, bez nadruku [4.5]

Uwarzone przez: Doctor Brew Sp.z.o.o.
Uwarzone w: Browar Bartek, Cieśle 13 Gołuchów 63-322
Zakupione w: Choroba wie gdzie??? Pewnie Rodzinka Bis.
Degustowane: 10.09.2014r. ok. godz. 17:30 w Haarlemie
Data ważności: 24.08.14
Soundtrack: "Kansas" by Kansas (1974)

Birbant, Robust Porter





Birbant/Witnica, Robust Porter [a.5.8%;e.14.7*Blg;49IBU;56EBC]

Słody: monachijski, pilzneński, czekoladowy, karmelowy biscuit, Cafe Light
Chmiele: Magnum, Gldings, Cascade
Drożdże: US-05

Aparycja: bardzo ciemny brąz, średnio mętne ale w snifterze wyglądało na prawie czarne [5]

Piana: drobnoziarnista, kremowo-beżowa, wysoka, dosyć sztywna, opada umiarkowanie wolno [4]

Zapach: palono-czekoladowo-kawowy z nutami chleba razowego i w miarę wyraźnym jak na portera cytrusowym aromatem chmielu, przez chwile czuć było whiskacza, w tle jakieś rodzynki, wiśnie i śliwki, aromat jest dosyć treściwy i bardzo zbalansowany, trochę tylko za mało wyraźny [4]

Smak: palono-czekoladowo-kawowy, czuć wyraźnie popiół i przypalone ciasto drożdżowe, sporo jest też ciemnych chlebów pełnoziarnistych, aromat chmielu gdzieś tam jest w tle, owoców raczej nie czuć, tylko suszone śliwki, bardziej orzechy, trochę karmelu i przypieczoną skórkę chleba, goryczka palono-chmielowa, wydaje się, że ta palona jest silniejsza; bardzo zrównoważone, stylowe i smaczne, dosyć wytrawne [4]

Nasycenie: niższe rejestry średniowysokiego, takie pasuje [4.5]

Opakowanie: brązowa wersja etykiety, tym razem zamiast blondynki jakiś kolo z wąsem i kędziorkami, kapsel czarny, butelka a'la NRW [4.5]

Uwarzone przez: Birbant
Uwarzone w: Browar Witnica S.A., ul. M.Konopnickiej 1, 66-460 Witnica; www.browar-witnica.pl
Zakupione w: chyba w Rodzince Bis
Degustowane: 10.09.2014r. ok. godz. 16:00 w Haarlemie
Data ważności: 05.09.14 1
Soundtrack: "Jump Back - The Best of the Rolling Stones" by The Rolling Stones (1993)

środa, 10 września 2014

Ale Browar / Nøgne Ø, Deep Love (West Coast Belgian Rye IPA)







Ale Browar - Nøgne Ø - Gościszewo, Deep Love (West Coast Belgian Rye IPA)[a.6.5%;e.16*;100IBU]

"Nie wstydzimy się uczuć. Od dawna kochamy Nøgne Ø. Dla tego wspólne piwo Ale Browaru i naszych przyjaciół z dalekiego Grimstad jest przepełnione miłością. Sprawdźcie, czy czujecie to samo, pijąc pierwsze polsko-norweskie Rye IPA."

Mam zaszczyt przedstawić to to niezwykłe, powalające, lubieżne i bezwstydne piwo, chełpiące się niszczycielską mocą 100IBU!!! Dalszy komentarz jest zbędny ale nie omieszkam jeszcze przed poniższym grafomańskim ejakulatem dodać, że wy wszyscy, czyli 99.99% ogółu człowieków na ziemi, nigdy nie zaznacie tego czego ja właśnie doświadczam! Tak, czujcie się gorsi, to wam w twarz ejakuluję!!!

Słody: pilzneński, Pale Rye, pszeniczny, manachijski, Caramel Rye
Chmiele: Amarillo, Chinook, Mosaic, Simcoe
Drożdżę: WLP 566




Aparycja: jasno-bursztynowe, mętne [5]

Piana: kremowej konsystencji i koloru, drobnoziarnista, lekko błyszcząca (jak w BrewDogu), wysoka i bardzo trwała, z początku prawie nie opada pozując do zdjęcia, do końca zostaje firanka [4.5]

Zapach: zacznę od intensywnego aromatu chmielu unoszącego się z butelki i rozchodzącego po pokoju przy przelewaniu do pokalu, bo jest to bardzo oryginalna mieszanka mandarynki, soczystej, słodkiej pomarańczy, limonki, grapefruita, skórek cytrusów, mango, lychee, melona, curuby, marakui, sosny, świerku i innych iglaków i bardzo eteryczną i niespotykaną w piwie wonią czegoś w stylu aksamitek, której potem z kielicha za bardzo nie czuć, zostają natomiast soczyste, słodkie owoce tropikalne i cytrusy z iglastą ściółką, kompozycji dopełnia karmelowo-słodowe tło przerobione przez amerykańskie drożdże, w końcówce wychodzi nuta suchej trawy [5]


                                          Aksamitki

Smak: w konsystencji dosyć wyraźnie kiślowate ale to jest istotne tylko przy przechylaniu pokalu, bo zaraz naciera ogrom chmielowych aromatów, od soczystych, kwaskowych cytrusów i ich skórek, przez słodkie tropiki (już nie tak dominujące aczkolwiek nadal grają istotną rolę), aż po rozmaite drzewa iglaste, teraz dużo wyraźniejsze, nawet chyba dominujące, po drodze przewijają się jeszcze eteryczne zioła, coś na kształt likieru Unicum... chociaż gdzieś na podniebieniu i te aksamitki się pojawiają... nie ważne, bo nawet nie zdążyłbym wymienić tych wszystkich nut i akcencików przed uderzeniem masywnej, żywicznej goryczki i w tym wypadku nie mam wątpliwości, iż osiągnięto te 100IBU, co ciekawe, mimo tak intensywnych nut żywicznych, leśnych uniknięto jednocześnie nieodzownych, jak by się wydawało, nut ziemi (ja je lubię ale nie każdemu pasują), inna ciekawostka - w tle cały czas czuć ziarnistą słodowość... juz o życie nie będę pisał, bo nie wyczułbym go, gdybym o nim nie wiedział, przyznaję się bez bicia ale jest w tym coś podobnego do Jopena Jacobusa RPA [5]

Treściwość: chyba całkiem spora, trudno powiedzieć, chociaż całkiem nieźle to orzeźwia;

Nasycenie: średnie ale przy tej goryczce wystarczające [4]

Opakowanie: butelka a'la NRW z nadrukiem z ośmiornicą i logami obu kolaborujących browarów, kapsel firmowy, nie muszę chyba dodawać, że to polska ekstraklasa [5]

Uwarzone przez: Ale Browar Sp. z.o.o.; www.alebrowar.pl
W kolaboracji z: Det kompromissloese bryggeri as, Grimstad, Norwegia; www.nogne-o.com
Uwarzone w: Browar Gościszewo S.C. Stanisław Czarnecki, Chrystian Czarnecki, Gościszewo 11, 82-400 Sztum; www.piwo-pomorskie.pl
Zakupione w: Pewnie w Rodzince Bis, Choroba kupił, bedankt!
Degustowane: 09.09.2014r. ok. godz. 17:30 w Haarlemie
Data ważności: 30 LISTOPADA 2014 R.
Soundtrack: "Is There Anybody Out There?" by Pink Floyd (2000)

Gościszewo, Czarne Krzyżackie






















 Gościszewo, Czarne Krzyżackie [a.6.5%;e.16*Blg]

"Piwo Czarne Krzyżackie jest pełne tajemnic i czarnego charakteru, solidne jak twierdza w Malborku. Pozwoli Ci poznać sekrety odległych czasów podążając Szlakiem Zamków Gotyckich."

I jeszcze coś takiego:
"Kupując piwo Czarne Krzyżackie wspomagasz odbudowę figury Matki Boskiej na zamku w Malborku (fundacja Mater Dei)."

Słody: pilzneński, Carapils, Caramunich, Carafa, pszeniczne

Aparycja: bardzo ciemny brąz, trochę jaśniejsze niż ostatnie Black IPA's, minimalnie mętne [5]

Piana: drobnoziarnista, beżowa, wysoka, opada umiarkowanie szybko, do końca degustacji zostaje gruby pierścień [3.5]

Zapach: bardzo przyjemny, rządzi czekolada, zboże, chleb, rodzynki i rosnące ciasto na brązowy chleb pszenny z zapachem fermentujących drożdży, na drugim planie paloność i nieco karmelu, w tle cukier kandyzowany, suszone śliwki i daktyle, chmielu praktycznie nie czuć [4.5]

Smak: palono-czekoladowo-chlebowy, pełny, treściwy, słodyczy tylko tyle ile trzeba, zaś po przęłknięciu zostaj umiarkowana ale wyraźna palona goryczka, na drugim planie nuty karmelu, rodzynek, cukru kandyzowanego, a nawet nieco chmielu, czuć też to rosnące ciasto na pszenny chleb i blok czekoladowy, aksamitne w konsystencji, zacny schwarz milordzie... chociaż po przekroczeniu pierwszej połowy robi się trochę mdło, brakuje jednak chmielu albo silniejszej paloności [4]

Nasycenie: średniowysokie, idealne [5]

Opakowanie: butelka a'la NRW, etykieta trochę prymitywna ale niczego tu nie brakuje: jest Krzyżak na kuniu, jest zamek w Malborku, a sama etykieta to sztandar Krzyżacki, na kontretykiecie naćkane mnóstwo drobniutkich literek, na szczęście mam dobry wzrok; kapsel firmowy [4]

Producent: Browar Gościszewo S.C. Stanisław Czarnecki, Chrystian Czarnecki, Gościszewo 11, 82-400 Sztum; www.piwo-pomorskie.pl
Zakupione w: Outlet Piwny w Radości albo Piwosz na Płowieckiej
Degustowane: 09.09.2014r. ok. godz. 16:45 w Haarlemie
Data ważności: 5 IX 14
Soundtrack: "Is There Anybody Out There?" by Pink Floyd (2000)

Pinta, Imperator Bałtycki (Porter Imperialny)





Pinta - Zawiercie, Imperator Bałtycki (Porter Imperialny)[a.9.1%;e.24.7%wag.;109IBU]

"Porter Bałtycki - ciemny, mocny lager to piwowarski skarb Polski. W klasycznej wersji - o ekstrakcie ok. 20*Plato - warzony jest z powodzeniem przez kilka polskich browarów. Jako PINTA doceniamy wartość Porteru Bałtyckiego ale po swojemu robimy krok naprzód. Przedstawiamy Imperatora Bałtyckiego - ciemnego giganta ze słodu i chmielu.
PINTA Imperator Bałtycki - piwo od święta."

Słody Weyermann: monachijski typ I, pilzneński, jęczmienny diastatyczny, wiedeński, Caramunich typ III, Caraaroma, Carafa Special typ I + ekstrakt słodowy i cukier
Chmiele: Amarillo, Ahtanum, Centennial, El Dorado, Mosaic, Zeus
Drożdże: Saflager W34/70

Polecane do: świeża geuszka, sorbet truskawkowy, bardzo gorzka czekolada.

Pasteryzowane, niefiltrowane.

Aparycja: bardzo ciemny brąz, mętny, prawie czarny [5]

Piana: beżowa, drobnoziarnista, bardzo wysoka, opada powoli [4.5]

Zapach: słodkawa kompozycja karmelu, toffee, paloności, kawy i przede wszystkim gorzkiej czekolady, kakao i ciemnych, pełnoziarnistych chlebów doprawiona jest sowicie cytrusowo-choinkowo-tropikalnym chmielem, jak w dobrym Ruskim Imperialnym Stoucie, na drugim planie rodzynki, suszone śliwki i orzechy, do tego przy tej sporej mocy nie czuć ani krzty alkoholu, jest za to nuta pieprzu i porto, idealnie zbalansowane [5]

Smak: bardzo gęste, aksamitne, palono-czekoladowo-kakaowo-razowcowe, z początku słodkie, aromat chmielu raczej w tle, na pewno nie dominuje w tej kompozycji, a goryczka przy pierwszym łyku, zarówno palona, jak i chmielowa, ujawnia się bardzo powoli, na długo po przełknięciu i nie wydaje się z początku aż tak silna, przeważa pestkowa, chmielowa ale jest też sporo tej palonej; w międzyczasie dochodzą nuty kawy, popiołu, orzechów i przypalonego ciasta drożdżowego, jak i owocowe tło z gruszkami i śliwkami na czele, czuć też opary alkoholu zmieszane z tą estrowością, a raczej samą moc, bo samego smaku alkoholu nie czuć i nie ma prawa być czuć w czymś tak gęstym, nawet przy mieszaniu kielichem widać jak piwo jest gęste i zwarte; zaskoczony jestem tak słabo przebijającym się aromatem chmielu, niektóre RISy bardziej emanują tymi olejkami eterycznymi, jednak goryczka cały czas narasta, a poza tym odbija mi się poza tym choinkowo-cytrynowym chmielem, w posmaku zostaje ziarno, orzechy i ciasto drożdżowe z rodzynkami; bardzo kompleksowe i bardzo ułożone piwo, wydaje się nie mieć tych 109IBU ale podobnie było z Hardcore IPA [5]

Treściwość: Pod tym względem przebija chyba nawet Doga A od BrewDoga, nie wiem tylko, czy jest to gęstsze od Aventinusa Eis-Bocka ale chyba tak;

Nasycenie: niskie ale wyższe w tym przypadku jest zbędne [4]

Opakowanie: miniatura flaszki NRW (cholernie ciężka) z najładniejszą i najbardziej elegancką etykietą w historii Pinty, szczególnie efektownie wygląda po wyjęciu z lodówki "zapocona" skroploną parą wodną, poza tym, o czym chyba nie muszę wspominać, umieszczono na niej kompletny spis treści... tj. skład; kapsel firmowy [5]

Uwarzone przez: Pinta
Uwarzone w: Browar na Jurze, Zawiercie
Dystrybutor: Kraina Piwa; www.krainapiwa.pl; krainapiwa@gmail.com
Zakupione w: Choroba zakupił chyba w Piwoszu
Degustowane: 07.09.2014r. ok. godz. 17:30 w Haarlemie
Data ważności: 2014-11-20
Soundtrack: "Images and Words Demos 1989-1991" by Dream Theater (2005)

niedziela, 7 września 2014

Doctor Brew, Australian Weizenbock



Doctor Brew-Bartek, Australian Weizenbock [a.7%;e.17.5%wag.;44IBU]

"Dzień jak co dzień, otwieram piwo, nalewam do szklanki i biorę wielkiego soczystego łyka. Nagle bestia o wielkich rogach koźlaka w swej ciemności uderza kopytem o kopyto tworząc pioruny. W tej scenerii daje się dostrzec mnie, skromnego czarnoksiężnika szepczącego w nieznanym języku, a z każdym słowem mgła spowija bestię i gładzi jej temperament. Czar dopełnia się, a ja nabieram powietrza w płuca i wracam tam skąd przybyłem, czyli do mojego wygodnego fotela. I teraz nie wiem, czy jestem sobą, a to był sen, czy jestem czarnoksiężnikiem, któremu śni się, że pije mocne, przpyszne piwo pszeniczne."
Przestań ćpać kwas, a przypomnisz sobie kim jesteś.

Słody: pszeniczny, pilzneński, karmelowy
Chmiele: Summer, Topaz, Ella

Niepasteryzowane, niefiltrowane. Niestety do powtórzenia, bo trochę skwaśniało.

Aparycja: jasny bursztyn, bardzo mętne [5]

Piana: bardzo wysoka, średnioziarnista ale szybko dziurawieje i opada zostawiając ślady na szkle [3.5]

Zapach: kwaskowy, cytrusowo-ziołowo-żywiczny ale bardzo nietypowy, chmielowy, zakłócony jakąś dziwną owocowością, wyraźnie czuć rosnącą masę na pszenny chleb i jakieś suszone morele;

Smak: dominuje chmiel, pszenny chleb i rosnące ciasto z fermentującymi drożdżami, aromat chmielu jak w zapachu, żywiczno-ziołowo-cytrusowy, eteryczny, są też jakieś nietypowe tropiki, na drugim planie sporo owoców, piwo jest dosyć mocno kwaskowe, goryczka przybiera na sile z każdym łykiem ale nie wydaje mi się aż tak silna, chociaż może przy wysokim ekstrakcie i sporej treściwości te 44IBU tak mocno nie kopie; chyba się jednak trochę podkwasiło i utleniła, goryczka wydaje się jakaś taka za bardzo ściągająca, jakby garbnikowa, no i te owoce, wysokie wysycenie...

Nasycenie: bardzo wysokie, strzeliło jak szampan ale piwo zostało w butelce;

Opakowanie: bezzwrotna flaszka 0.5l, etykieta czarna, minimalistyczna i mimo iż minimalistą nie jestem, bardzo trafia w mój gust... nie licząc faktu, że się jej odmoczyć nie da, bo to coś podobnego do tych z amsterdamskiego De Praela, na prawym skrzydle pełniącym rolę kontry znalazło się miejsce na "morskie opowieści" i ikonki z parametrami, kapsel niestety czarny, bez nadruku [4.5]

Uwarzono dla: Doctor Brew Sp.z.o.o.
Uwarzone przez: Browar Bartek, Cieśle 13 Gołuchów 63-322
Zakupione w: Choroba wie gdzie??? Pewnie Rodzinka Bis.
Degustowane: 07.09.2014r. ok. godz. 16:15 w Haarlemie
Data ważności: 20.10.14
Soundtrack: "Images & Words" by Dream Theater (1992)

Pinta, Grodziskie 2.0





Pinta - Browar na Jurze, Grodziskie 2.0 [a.2.5%;e.7.8*;21IBU]

"Grodziskie - oryginalne polskie, lekkie i jasne piwo górnej fermentacji. Przygotowywane ze słodu dymionego i polskiego chmielu Lubelskiego. Jako PINTA warzymy regularnie piwo w tym stylu od 2011 roku ale poszukując ideału eksperymentujemy. Przedstawiamy Grodziskie 2.0, w którym 100% zasypu stanowi słód pszeniczny w stylu Grodziskim, wędzony dymem z dębu.
PINTA Grodziskie gasi pragnienie. Naprawdę."


Słody: pszeniczny "Grodziski" wędzony dymem z dębu (Weyermann)
Chmiel: Lubelski
Drożdże: Fermentis Safbrew S-33

Polecane do: kotlet schabowy, oscypek

Pasteryzowane, niefiltrowane.

Aparycja: bardzo jasne, słomkowe, mętne, jak wit, Grødziskie z Emelisse/Nøgne było dużo jaśniejsze [4.5]

Piana: drobnoziarnista, niska i szybko opada jednak jakaś obrączka zostaje do końca [2.5]

Zapach: czysty, wędzono-pszeniczny, lekko drożdżowy z bardzo delikatnym aromatem chmielu, z butelki zalatuje parówkami; pachnie trochę podobnie do Jopena ale zdecydowanie mniej chmielowo [4]

Smak: pszeniczny, ziarnisto-chlebowy, wodnisty, wyraźnie wędzony, czuć nutę dębu trochę podobną do whisky więc dym z innego drewna pewnie robi sporą różnicę, chmiel daleko w tle po przełknięiu zostaje na hęzyku leciutka goryczka (21IBU to może w Jopenie było, tutaj na pewno nie)[4]

Nasycenie: średnie, za niskie jak na szampana z Polski [2.5]

Opakowanie: flaszka a'la NRW, kapsel firmowy, etykieta z kielichem, który wygląda jak lód w rożku, w tle jakieś czerwone kółko z fragmentem napisu w rodzaju "Oryginlne Polskie", widać tylko fragment; etykiety nie da się odmoczyć [4.5]

Uwarzone przez: Pinta
Uwarzone w: Browar na Jurze, Zawiercie
Dystrybutor: Kraina Piwa; www.krainapiwa.pl; krainapiwa@gmail.com
Zakupione w: chyba Choroba zakupił w Rodzince Bis
Degustowane: 07.09.2014r. ok. godz. 14:30 w Haarlemie
Data ważności: .. GRU 2014 (zdarty dzień)
Soundtrack: "III" by Led Zeppelin (1970)

Docror Brew Black IPA






Doctor Brew/Bartek, Black IPA [a.6.2%;e.16%wag.;66IBU]

"Nad wielkim ogniem stoi wielki kocioł, a nad nim zakapturzone postacie odprawiają swoje czary do mary. Dolewają, przelewają i mieszają, a czerń warzonej mikstury pochłania wszystkie promienie światła. W ciemni, pośród zapachów chmielu, czekolady i afrodyzjaków rodzi się czarny jeździec! Nie lękaj się ciemnej stromy piwa - potrzyj butelkę przed otwarciem by przyciągnąć moce."
Taaaak... ten kto wymyśla te teksty, na pewno nie poprzestaje na samym alkoholu.

Słody: Pale Ale, karmelowy, czekoladowy, barwiący, melanoidynowy
Chmiele: Centennial, TNT, Pacific Jade (nietypowo)

Aparycja: bardzo ciemne, brunatne, prawie czarne, chyba dosyć mętne, ciemniejsze niż wczorajsze Black Hope [5]

Piana: beżowa, drobnoziarnista, wysoka, opada powoli dziurawiejąc na środku, tworzy się przyklejona do ścianki korona [4]

Zapach: palono-czekoladowo-razowy, też wyraźnie kawowy z niezbyt silnym, tropikalno-świerkowo-cytusowym aromatem chmielu, w tle owoce (śliwki, rodzynki, maliny, truskawki, czy coś w ten deseń), trochę za mało intensywny [4.5]

Smak: palono-czekoladowo-orzechowo-kawowy, wytrawny, lekko kwaskowy od ciemnych słodów, po przełknięciu rozchodzą się przeróżne aromaty przypalonych skórek chleba, ciasta drożdżowego, prażonych ziaren i chlebów pełnoziarnistych, aromat chmielumało intensywny, głównie żywiczno-cytrusowy, goryczka jest jednak chyba słabsza niż w Black Hope, zaciera się granica między tą paloną i chmielową przez tą silną pestkową gorycz Pacific Jade'a, w posmaku zostaje ziemia i popiół z nutami ciasta drożdżowego i chleba; najmniej chmielowe i najbardziej palone Black IPA jakie do tej pory piłem, chyba też najbardziej gorzkie [4.5]

Nasycenie: średniowysokie, idealne [5]

Opakowanie: bezzwrotna flaszka 0.5l, etykieta czarna, minimalistyczna i mimo iż minimalistą nie jestem, bardzo trafia w mój gust... nie licząc faktu, że się jej odmoczyć nie da, bo to coś podobnego do tych z amsterdamskiego De Praela, na prawym skrzydle pełniącym rolę kontry znalazło sie miejsce na "morskie opowieści" i ikonki z parametrami, kapsel niestety czarny, bez nadruku [4.5]

Uwarzono dla: Doctor Brew Sp.z.o.o.
Uwarzone przez: Browar Bartek, Cieśle 13 Gołuchów 63-322
Zakupione w: Choroba wie gdzie??? Pewnie Rodzinka Bis.
Degustowane: 05.09.2014r. ok. godz. 15:00 w Haarlemie
Data ważności: 22.09.14
Soundtrack: "Layla and Other Assorted Love Songs" by Derek and The Dominos (1970)

Doctor Brew, American Weizen



Doctor Brew/Bartek, American Weizen [a.5%;12%wag;29IBU]

"Do skarbu prowadzi wiatr niosący zapach odległych krain,a w tej oto ręce trzymasz odpowiedź-zagadkę. Skąd wziął się w tym piwie taki zapach? Pszenica i owies wykorzystane do jego produkcji dorastały w urokliwych zakątkach polskiej wsi i bezdroży. Pełne aromatycznych olejków szyszki chmielu przyłynęły wielkim statkiem zza oceanu, gdzie dojrzewały w blasku słońca Kalifornii. Co wtakim razie daje to coś, czego nie znajdziesz w żadnym innym piwie? Co daje słodki aromat bananów intensywny jak na kolumbijskiej plantacji? Podpowiedź: Czym prędzej obczaj najbliższą białą palmę i ogarnij horyzont. Opróżniona butelka prawdę ci powie!"

Wczoraj był American Wheat, teraz czas na Weizena. Bavarskiej pszenicy to nie pszypomina ale tej z wczoraj też nie. W ogóle mało co to przypomina.

Słody: pszeniczny, pilzneński, karmelowy (a gdzie owies?? cuć go w smaku)
Chmiel: Mosaic, Amarillo, Cascade

Aparycja: słomkowe, bardzo mętne, American Wheat wyglądał trochę bardziej jak Weizen ale w Bavarii też zdarza im się takie jasne pszeniczniaki warzyć; po dolaniu całego osadu do połowy szklanki robi się zupełnie słomkowo-mleczne, jak bawarka [4.5]

Piana: średnioziarnista, wysoka ale szybko opada, zostawia jakieś krzaczki na szkle ale pozostały zdziurawiały kożuch utrzymuje się głównie dzięki bąbelkom, słabo jak na pszenicę [2.5]

Zapach: mocno chmielowy, intensywny i bogaty, cytrusowo-tropikalno-ziołowo-żywiczny, najwyraźniej czuć skórki cytryny i omarańczy, lychee, ananasa i jakichś anyżowych ziół i kwiatów (petunie? konwalie?), bardziej w tle świerki, Mosaic daje jakieś zupełnie niezidentyfikowane, tropikalne nuty, z Amarillo pochodzą suszone skórki cytrusów, ale ta ściana chmielu stoi na solidnym pszeniczno-owsiano-chlebowym fundamencie, aromat jest pełny, treściwy ale czy coś z tego będzie wyczuwalne w smaku(?); bananów nie ma, coś na kształt goździków by się znalazło, są na pewno drożdże [4.5]

Smak: wodniste i kwaskowe, może lekko ziarniste ale rządzi ten konwaliowo-petuniowo-cytrynowo-lychee-sosnowy, nietypowy aromat chmielu z drożdżowymi nutami, sporo w tym też trawiastości i tych skórek cytryny i pomarańczy, goryczka nie jest jakaś bardzo silna ale spokojnie może być ze te 29IBU, słodyczy w tym nie ma prawie wcale, bananów też, zupeł nie nie przypomina bawarskiego weizena, raczej coś pomiędzy Guldenbergiem z De Ranke (85%), a Berliner Kindlem (15%), w każdym razie wybitnie ciekawe [4.5]

Nasycenie: wysokie, trochę pompuje bebech i w język szczypie, prawie jak w wodzie gazowanej, mi nie przeszkadza ale może trochę przesadzone jednak [4]

Opakowanie: bezzwrotna flaszka 0.5l, etykieta czarna, minimalistyczna i mimo iż minimalistą nie jestem, bardzo trafia w mój gust... nie licząc faktu, że się jej odmoczyć nie da, bo to coś podobnego do tych z amsterdamskiego De Praela, na prawym skrzydle pełniącym rolę kontry znalazło sie miejsce na "morskie opowieści" i ikonki z parametrami, kapsel niestety czarny,  bez nadruku [4.5]

Uwarzono dla: Doctor Brew Sp.z.o.o.
Uwarzone przez: Browar Bartek, Cieśle 13 Gołuchów 63-322
Zakupione w: Choroba wie gdzie??? Pewnie Rodzinka Bis.
Degustowane: 05.09.2014r. ok. godz. 13:45 w Haarlemie
Data ważności: 15.10.14
Soundtrack: "A Dramatic Turn of Events" by Dream Theater (2011)

piątek, 5 września 2014

Gościszewo, Rycerz (Jasne Pełne)


Gościszewo, Rycerz [a.6%;e.12.5*BLG]

Gościszwo to mój #1 na piwnej mapie Polski, a do tej pory nie próbowałem ich flagowego jasnego pełnego. Do ideału trochę brakuje ale wrażenia z degustacji jak najbardziej pozytywne.

Jasne pełne, pasteryzowane, leżakowane 5 tygodni.

Aparycja: złote, minimalnie mętne, jakby zakurzone [4]

Piana: drobno/średnioziarnista, śnieżnobiała, niezbyt wysoka i dosyć szybko opada [3.5]

Zapach: karmelowo-słodowo-chlebowo-ziarniste, świeże i przyjemne, jest też nuta miodu, chmiel bardzo słaby [4]

Smak: słodowe bogactwo, dużo chleba, ziarna, toffee i karmelu, dalej w tle miód i cukier kandyzowany, aromat chmielu delikatny, ziołowo-kwiatowy ale goryczka całkiem wyraźna jak na polskie jasne pełne, trochę równoważy słodowość i dodaje nieco wytrawności na koniec, bo jednak trochę to balansuje na granicy mdłości ale poziom i tak jest wysoki [4]

Treściwość: całkiem spora, na prawdę pełne;

Nasycenie: średnie, trochę za niskie [3]

Opakowanie: projekt etykiety na wysokiem poziomie ale papier słabej jakości, marszczy się, a i te kolory jakieś wyblakłe, kapsel firmowy, butelka a'la NRW [4]












Producent: Browar Gościszewo S.C. Stanisław Czarnecki, Chrystian Czarnecki, Gościszewo 11, 82-400 Sztum; www.piwo-pomorskie.pl
Zakupione w: Piwosz na Płowieckiej, Warszawa
Degustowane: 05.09.2014r. ok. godz. 13:00 w Haarlemie
Data ważności: 1 IX 2014
Soundtrack: "A Dramatic Turn of Events" by Dream Theater (2011)

czwartek, 4 września 2014

Ale Browar, Black Hope (Black IPA)




Ale Browar/Gościszewo, Black Hope (Black IPA)[a.6.2%;16*;65IBU]

"Bądź twardy jak Góry Skaliste i cierpliwy jak nurt rzeki Colorado. Nie trać nadziei nawet w największej gorączce. W końcu trafisz na niezwykły skarb - piwo o czarnym charakterze, ale jasnej duszy. Pochwałę plonów amerykańskiej ziemi"

Całe to Black IPA to nie do końca my kinda brew, a jednak z każdą kolejną flaszką takiego wynalazku jak ten, zaczynam odczuwać coraz większą przyjemność z degustacji kolejnych wykwitów tego dziwnego melanżu gryzących się ze sobą smkaków, aromatów i stylów. Prost!

Słody: Pale Ale, wiedeński, pszeniczny, Carapils, Caramunich, Carafa;
Chmiele: Simcoe, Chinook, Citra, Cascade
Drożdże: Safale US-05

Aparycja: bardzo ciemne brunatne, jeszcze nie czarne ale prawie, średnio mętne [4.5]

Piana: beżowa, drobnoziarnista, średniowysoka, opada w miarę powoli nieznacznie oklejając szkło, do końca zostaje pierścień i jakieś wysepki [4]

Zapach: palono-kawowo-czekoladowy z nutami chlebów pełnoziarnostych, chyba też pumpernikla, aromat chmielu ledwie przebija przez paloność ale czuć cytrusy, owoce tropikalne i sosnę w tle [4.5]

Smak (sprawozdanie z pola bitwy): tu to już kompletne zgliszcza, węgiel drzewny, dym, kawa i pumpernikiel, czekolada trochę odeszła w tło i bije się tam ze spalonym transformatorem, który z kolei szarpie się ze spaloną gumą, ktora nie chce dopuścić do słowa rozgrzanego asfaltu; aromat chmielu żywiczno-cytrusowy, trochę tropikalny ale nie daje rady przebić się jakoś wyraźnie przez tą spaleniznę... tę; czuć lekki kwasek z ciemnych słodów, po czym wchodzi silna goryczka, chyba jednak trochę bardziej chmielowa niż palona ale nie jestem pewien; po przełknięciu pojawia się nieco przypieczonej skórki chleba i prażonego ziarna, całkiem w posmaku popiół i ziemia... spalona!!!!! [4.5]

Treściwość: wystarczająca, jakiejś pełni słodowej nie ma ale dzięki temu piwo orzeźwia przy tej całej swojej ciemnocie... eee... ciemności;

Nasycenie: średniowysokie, pasuje ale wyższe by nie zawadziło [4.5]

Opakowanie: butelka a'la NRW, etykieta szaro czarna ze szkaradną postacią trzymającą coś kulistego w łapach (jakby kał słonia, czy coś), patrzy temu komuś/czemuś z krzywych oczu jak murzynowi, tylko włosy na głowie nie kręcą mu się jak te łonowe, wąs też nie murzyński, raczej jak u rednecka... sam już nie wiem; kapsel firmowy [4.5]

Uwarzone przez: Ale Browar Sp. z.o.o.; www.alebrowar.pl
Uwarzono w: Browar Gościszewo S.C. Stanisław Czarnecki, Chrystian Czarnecki, Gościszewo 11, 82-400 Sztum
Zakupione w: Choroba wie???
Degustowane: 04.09.2014r. ok. godz. 17:45 w Haarlemie
Data ważności: 9 IX 14
Soundtrack: "Disraeli Gears" by Cream (1968)

Trzecie piwo z rzędu, zaczyna mnie ponosić ułańska fantazja. Koniec na dziś. A teraz drogie dzieci wypierdalać spać!

Birbant American Wheat



Birbant/Witnica, American Wheat [4.5%;11*BLG;30IBU;15EBC]

Słody: pilzneński, pszeniczny
Chmiele: Centennial, Tomahawk, Cascade
Drożdże: US-05

Niefiltrowane, pasteryzowane.

Aparycja: miodowy, byłby ciemno-złoty gdyby nie był mętny [5]

Piana: drobnoziarnista, minimalnie "off-white" ale jeszcze nie ecru, wysoka, opada umiarkowanie szybko [4]

Zapach: chmielowy ale z początku raczej w stylu East Kent Goldings do spółki z Żateckim, ziołowo-żywiczny, potem dochodzą słodkie tropiki i cytrusy, czuć ziarnistą, pszeniczną bazę i rosnące ciasto na pszenny chleb, z czasem uwydatniają się cytrusy ale ogólnie aromat jest mało intensywny, trzeba prawie moczyć nos w szklance ale mimo to bardzo przyjemne [4]

Smak: pszeniczna słodowość raczej ziarnisto-chlebowa z silną nutą drożdży, nie ma jednak tej pełności bawarskiego weizena więc przy dosyć mocnym jak na pszeniczniaka chmieleniu piwo wydaje się wodniste, szczególnie kiedy wchodzi narastająca z każdym łykiem żywiczna goryczka (zanim spojrzałem na etykietę strzelałem, że to ok. 30IBU), aromat chmielu ma w sobie coś amerykańskiego, jakieś tam tropiki i cytrusy są ale rządzi jednak żywica i zioła, więc znów kojarzy mi się to z aromatem w stylu East Kent Goldings & Saaz; dużo piekarskich nut, trochę ziemistości, smaczne ale trochę za cienkie; oczywiście bananów i goździków brak ze względu na użyte amerykańskie drożdże; ale nie pierdziel Tybek, że tak przechmielone po amerykańsku, w dupie ci się przewraca!!! [4]

Nasycenie: średniowysokie, odpowiednie, chociaż ja bym na wyższe nie narzekał, szczególnie w przypadku pszenicy [4]

Opakowanie: flaszka a'la NRW, etykieta pomarańczowa z blond włosami, czytelna kontra i goły, czarny kapsel [4.5]

Uwarzone przez: Birbant
Uwarzone w: Browar Witnica S.A., ul. M.Konopnickiej 1, 66-460 Witnica; www.browar-witnica.pl
Zakupione w: Choroba, to ty kupiłeś???
Degustowane: 04.09.2014r. ok. godz. 17:00 w Haarlemie
Data ważności: 06.10.14
Soundtrack: "Fresh Cream" by Cream (1967)

Witnica, Lubuski Chmiel





 Witnica, Lubiski Chmiel [a.5.2%]

Lubię Witnicę ale powinni trochę odważniej do tego typu pomysłów podchodzić, tym bardziej, że IPA wyszło im bardzo przyzwoicie. Tam zaatakowali siedmioma amerykańskimi killerami, tutaj poszły w ruch aż 4 polskie odmiany, które też mają wiele do zaproponowania, więc to niezdecydowanie jest zupełnie niezrozumiałe...


Czterokrotnie chmielone... no dobra, chyba to nie cztery odmiany...

Aparycja: żółto-zielonkawe, lekko opalizujące [4.5]

Piana: drobnoziarnista, biała niezbyt wysoka i dosyć szybko opada, osadza się na szkle [3]

Zapach: mocno słodowy, ziarnisto-syropowo-karmelowy, lekko maślany (przypomina mi trochę słodowość z whisky), z wyczuwalnymi kwiatowo-ziołowymi nutami znanymi z Lubuskiego, chmiel był wyczuwalny z butelki od trazu po otwarciu, teraz jest na prawdę niewyraźny [3]

Smak: ziarnisto-karmelowy, słodkawy, całkiem przyjemny, masło daleko w tle, te nuty z Lubuskiego też niewyraźne, niestety podobnie jak niewiele silniejszy niż w zapachu aromat chmielu, co znajduje dalej potwierdzenie w bardzo słabej goryczce; jeśli piwo nazywa się "Lubuski Chmiel", to powinno być w nim czuć wyraźnie ten Lubuski chmiel, nie mówię, że jak w IPA ale powinien przynajmniej równoważyć tą dosyć pokaźną słodowość [3]

Treściwość: średnia

Nasycenie: średniowysokie [4]

Opakowanie: butelka chyba bezzwrotna, etykieta typowa dla Witnicy ze zdjęciem chmielu, kapsel firmowy [3.5]

Producent: Browar Witnica S.A., ul. M.Konopnickiej 1, 66-460 Witnica; www.browar-witnica.pl
Zakupione w: Outlet Piwny w Radości
Degustowane: 04.09.2014r. ok. godz. 16:00 w Haarlemie
Data ważności i partia:
09.09.14 1
Soundtrack: "Caravan" by Caravan (1968)

poniedziałek, 1 września 2014

Kormoran Orkiszowe z Czosnkiem





Kormoran, Orkiszowe z Czosnkiem [a.5.1%;e.12.5%wag.]

"Trzymasz w ręku trzecie piwo z serii Orkiszowych. Tym razem odważnie dodaliśmy CZOSNEK! Nasz rodzimy, polski czosnek, wyhodowany specjalnie dla nas na Warmii. Jak unikalnym piwem jest Orkiszowe zapewne już wiesz, a o właściwościach czosnku wie każdy... ale jak smakuje tak piorunująca mieszanka nie da się opisać. Po prostu musisz tego spróbować!"
No to próbuję i opisuję jak smakuje.

Jeszcze tylko skład podam:
- woda
- słod jęczmienny 55%
- Orkisz 45%
- czosnek
- drożdże
- chmiel

Pasteryzowane, niefiltrowane.

Aparycja: jasnozłote, lekko mętne i opalizujące, takie "bio", takie fajne [5]

Piana: biała, średniowysoka, drobnoziarnista, opada umiarkowanie szybko, do końca zostaje tylko jakaś obrączka [3.5]

Zapach: czosnek bardzo wyraźny, jakby podsmażony na oliwie, bardzo aromatyczny i przyjemny, nie wali to aż tak strasznie jak ludzie straszyli, czuć słodowo-pszeniczno-chlebową podstawę z aromatem chmielu, bardzo zbalansowane, nie przegięte, na mój gust mogliby więcej tego czosnku nawet dać jak chcą hardcoru ale może utraciłoby tą równowagę wtedy... [4.5]

Smak: bardzo przyjemnie zbalansowane, trochę niepotrzebnie słodkawa jest ta słodowo-orkiszowa baza, pierwsze Orkiszowe z Kormorana jakie próbowałem było bardzo orzeźwiające i lekko kwaskowe, tutaj tego trochę brakuje ale cóż... jest całkiem wyraźny aromat chmielu i silny ale ładnie wkomponowany w tło smażony czosnek, czuć nawet lekką ostrość na języku; chmielowa goryczka raczej leciutka, w posmaku ziarno i chleb [4]

Treściwość: średnia

Nasycenie: średnie/średniowysokie, mogłoby być wyższe [3.5]

Opakowanie: etykieta frontowa pomarszczona, kontra i krawatka krzywo przyklejone ale poza tym wszystko bardzo przejrzyste i estetyczne, adekwatne do takiego modnego bio-piwa, kapsel firmowy, czarno-złoty wyjątkowo urodziwy tylko zwrotna butelka 0.5l trochę chamska ale też przejdzie; plus za procentowy udział orkiszu i jęczmienia [4.5]

Producent: Browar Kormoran Sp.z.o.o. 10-057 Olsztyn, ul. Gen. Wł. Sikorskiego 2; te./fax 89 534 97 16
Zakupione w: chyba w Piwoszu na Płowieckiej
Degustowane: 01.09.2014r. ok. godz. 17:45 w Haarlemie
Data ważności i numer partii: 01.09.2014/A02
Soundtrack: "Falling into Infinity" by Dream Theater (1997)

Doctor Brew Kinky Ale



Doctor Brew, Kinky Ale [a.6.2%;e.16%wag.;71IBU]

Kiczowaty tekst jak z "Randki w Ciemno":
Być może wiesz o czym mówię, być może jeszcze takiej nie spotkałeś. Jedno spojrzenie i już się nie wyplączesz. Wyróżnia się z tłumu. Różowe, wilgotne usta nie zdradzają jeszcze co kryje się w środku. Uwodzicielski kwiatowo-owocowy zapach to dopiero początek. Potrafi być słodka, namiętna, pełna egzotycznynch smaków. Ale uważaj-smak porażki może być wyjątkowo gorzki. Nie przyzwyczajaj się. Odejdzie bez pożegnania, nie mówiąc dokąd idzie ani czy wróci. Czy jesteś gotowy na to spotkanie?



 Słód: Pale Ale
Chmiel: US 366 (Exp. 366)

Niepasteryzowane i niefiltrowane.

Aparycja: ciemno-złote, bardzo mętne [4.5]

Piana: drobnoziarnista, wysoka, powoli opada zostawiając na dłuższy czas grubawy kożuch [4]

Zapach: chmielowy, słodki, tropikalny z dominującym dojrzałym mango, curubą, melonem i jakimiś cytrusami z żywicznymi i ziemistymi nutami w tle, w podstawie sporo typowego już dla polskich IPA's cukru kandyzowanego, pianek, karmelu i biszkoptu [4.5]

Smak: podobnie jak w zapachu, jest sporo tych cukrowo karmelowych nut ale dominuje tropikalno-cytrusowy chmiel z takimi wysuszonymi skórkami pomarańczy jak w niektórych piwach przechmielonych Amarillo, jest też nieco żywicy, ziemi i eterycznych ziół, grapefruitowo-żywiczno-pestkowa goryczka jest całkiem spora, może i w granicach tych 70IBU, z początku miałem wątpliwości ale z każdym łykiem zyskuje na sile... no i potem robi swoje z kubkami smakowymi [4.5]

Treściwość: niska/średnia

Nasycenie: dosyć wysokie, takie jak lubię [5]

Opakowanie: bezzwrotna flaszka 0.5l, etykieta czarna, minimalistyczna i mimo iż minimalistą nie jestem, bardzo trafia w mój gust... nie licząc faktu, że się jej odmoczyć nie da, bo to coś podobnego do tych z amsterdamskiego De Praela, na prawym skrzydle pełniącym rolę kontry znalazło się miejsce na "morskie opowieści" i ikonki z parametrami, kapsel niestety czarny, bez nadruku [4.5]

Uwarzono dla: Doctor Brew Sp.z.o.o.
Uwarzone przez: Browar Bartek, Cieśle 13 Gołuchów 63-322
Zakupione w: ??? (Choroba wie)
Degustowane: 01.09.2014r. ok. godz. 16:15 w Haarlemie
Data ważności: 06.09.14
Soundtrack: "The Last in Line" by Dio (1984)